środa, 4 grudnia 2013

Bo z dziewczynami nigdy nie wie, oj, nie wie się...

     - Jesteś trup! Trup! Trup! Jesteś trup! Trup! Trup! - Rechotała raz po raz wiedźma, skacząc wokół swojej ofiary.
     Dziewczyna leżała na ziemi. Przerażona, ze spętanymi rękami i nogami w kostkach. Była już tak wyczerpana płakaniem i daremnymi próbami wołania o pomoc, że nic się nie odzywała. Tylko od czasu do czasu z oka spływała jej niema łezka.
     - Trup, trup, trup, trup... - Nuciła stara kobieta. Krążyła wokół dziewczyny, uważnie jej się przyglądając. Jej bose, pokaleczone i stwardniałe stopy aż szurały po betonie opuszczonego budynku.
     Podeszła do sponiewieranej dziewczyny i pochyliła się nad nią, wkładając jej do oczu swoje siwo-czarne kłaki. Wysyczała jej do ucha: "Trup...", po czym zarechotała obrzydliwie, pokazując żółte, popsute zęby (jeśli to, co miała w gębie można nazwać zębami).
     Dziewczyna nagle usłyszała głośny chrzęst i zawyła, kiedy poczuła rozrywający ból w nogach - wiedźma uderzyła ją żelaznym prętem, łamiąc kości (skądkolwiek ten pręt wytrzasnęła). Ofiara czarownicy - ta biedna, młoda dziewczyna - skuliła się i nieświadomie sprawiła sobie jeszcze więcej cierpienia, bo okruchy cementu i skał na podłodze zaczęły jej się wbijać w i tak podrażnioną skórę.
     Zapłakała cicho, a wiedźma patrzyła na jej łzy z wielką fascynacją i... żądzą. Jakby widok wody spływającej po policzkach dziewczyny był najbardziej niesamowity na świecie. Czarownica zamknęła oczy i zaczęła wdychać zapach świeżej krwi.
     Dziewczyna usiłowała sięgnąć po stalowy pręt i, w chwili kiedy miała go dosięgnąć, usłyszała za plecami:
     - Trup... - po całym ciele dziewczyny przeszły ciarki. - Tyle z ciebie zostanie, jeżeli jeszcze raz spróbujesz chociaż tego dotknąć. - Chrypiący głos wiedźmy był przesycony jadem.
     Stara czarownica pochyliła głowę nad dziewczyną jeszcze bardziej - tak, że stykały się policzkami - i zlizała z jej policzka jedną łzę, a potem drugą. I tak dalej. Dziewczyna leżała przerażona, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu.
     Wiedźma miała zamknięte oczy i nadal rozkoszowała się smakiem ludzkiego cierpienia, który czerpała z łez swojej ofiary, więc dziewczyna oprzytomniała i wykorzystała daną przez los szansę. Wyciągnęła ramię przed siebie do metalowej pałki. Nadal była na niej krew. Znajdowała się dość daleko i dziewczynie udało się ją jedynie musnąć palcem.
     Nagle zobaczyła, że pręt zniknął. Za to zauważyła przed sobą wielki nogi. Uniosła głowę i ujrzała postać wiedźmy ze stalowym prętem w ręku.
     - Mówiłam ci. - Suchy głos starej kobiety. Uśmiechnęła się i uniosła pręt nad głowę, szykując się do ostatecznego uderzenia. - Trup.

****************************************************

Czasami aż ciężko mi uwierzyć, że na świecie SĄ tacy popaprani ludzie. Bardziej popaprani ode mnie. Dużo bardziej. A jednak. Najgorsze jest to, że nic nie możemy na to poradzić, bo psychopaci wciąż przychodzą na świat i ukrywają swoje prawdziwe oblicze. Serce mi się kraja, kiedy widzę w telewizji lub internecie reportaże o pedofilach, gwałcicielach, białych torturach...

Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z coraz częściej pojawiających się postów :).

Kasia

niedziela, 1 grudnia 2013

Straszna Dziewczynka

A oto dla Was... niemy kryminałek!


Zastanawiam się, czy nie zrobić serii (oczywiście serii gifów ;)) o Strasznej Dziewczynce? O.o Co o tym myślicie? Mnie, osobiście, koncept się podoba i chętnie bym go zrealizowała <3

Kasia


Gdyby to było takie proste...

     - Przepraszam, że nie zabiłam cię, kiedy miałam okazję, tylko musiałaś... - wytarła spływający z policzka tusz do rzęs, ale po chwili zaniosła się jeszcze gwałtowniejszym płaczem. - Tylko musiałaś zrobić to.
     Na podłodze leżało ciało martwej dziewczyny z połamanymi nogami. Miała jeszcze otwarte oczy.
     - Po co skakałaś z tego cholernego dachu?! - wrzasnęła na zwłoki. - No po co! Zobacz, co zrobiłaś ze swoim ciałem! Zawsze ci go zazdrościłam, a ty tak po prostu...! - Dziewczyna obeszła dookoła nieżywą przyjaciółkę, wyjmując przy okazji z kieszeni za ciasnego płaszcza buteleczkę wódki. Wychyliła łyk, a resztę wylała na ciało. Wyjęła pudełko zapałek. - Do zobaczenia w innym życiu.
     Trzonek zapłonął. Palce dziewczyny się rozluźniły. Leżące ciało stanęło w płomieniach.
     - Pamiętaj: musimy się kiedyś spotkać. W barze. Najlepiej na jakimś drinku. Ty stawiasz. Liczę na ciebie. - Uśmiechnęła się, odwróciła na pięcie i ospałym krokiem ruszyła przed siebie, za sobą zostawiając ginące w płomieniach ciało.




Gdyby ludzie potrafili w ten sposób załatwiać sprawy. Zrobić, co się miało do zrobienia, a potem mieć to już za sobą, zamiast rozpamiętywać źle podjęte decyzje i popełnione błędy... Gdyby to było tak proste... Wsiąść do pociągu bylejakiego.

Kasia

PS Czy już powoli nadrabiam brak trupów? ;)

sobota, 30 listopada 2013

Królowa Śniegu

Uwaga, uwaga! Ladies and gentlemen! Całkiem nowe opowiadanie! Zapraszam do czytania :3

     Leżała w śniegu. jej włosy pokryte były już szadzią i wyglądały, jakby utkano je z samego śniegu. Oczy miała otwarte, skórę siną. Okryta była białą, ciężko pokrwawioną szatą, ale nie była ranna. Jej palce były tak skostniałe i przez to kruche, że ledwie trzymały się reszty ręki, kiedy medycy badali na miejscu przyczynę zgonu.
     Wtedy właśnie, jeden z ratowników znalazł coś w jej dłoni... 
     Zwinięty kawałek papieru.
     Przyprowadźcie do mnie Ka...
     Ostatnie litera były koślawe i jakby chciało się przeczytać tylko te parę liter, nie dałoby się ich rozszyfrować. To wyglądało, jakby ktoś się śpieszył i na prędce musiał kończyć pisać ostatnie słowo. Jednak z resztą wyrazu te dwie litery tworzyły w końcu spójne, dające się do przeczytania zdanie:
     Przyprowadźcie do mnie Kaja

Ale to było tylko przedstawienie.

     Ekipa ratowników próbowała wziąć ciało do analizy, ale z nieznanego powodu ciała nie dało się podnieść. Zupełnie, jakby im na to nie pozwalało.
     Kiedy lekarze bezsilnie próbowali przenieść zwłoki na nosze, a potem do ambulansu i kostnicy, stało się coś nieprawdopodobnego. Kobieta - nieżyjąca przynajmniej od kilku dni, jak stwierdzili medycy - uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się, ale szyderczo, kpiąco. Jakby wyśmiewała ratowników. Uniosła skostniełe palce do najbliżej stojącej przy niej osoby, a potem...
     ... Potem była ciemność.



CIĄG DALSZY NASTĄPI (aaaaaaa, zawsze chciałam to napisać! :D)

***************************************************************

Aaaaaaaaaaaa! I jak Wam się podoba! Bo ja jestem z siebie dumna xd.

Kasia

     

wtorek, 12 listopada 2013

Inforrrmacja #8 - Zzzzzima

Zmieniłam wygląd bloga na nieco "chłodniejszy", tak a propos nadchodzących coraz cłodniejszych dni, kiedy to będzie można siedzieć wieczorami przy kominku z gorącym kakałkiem...




Ale, ale! Zaraz zaraz! Na moim blogu nie będzie TAKIEJ zimy! Szykujcie się na krwawą kryminałkową zimę...