Ostatnio... No dobra. Nie ostatnio, ale przez ostatnie dwa miesiące straaaasznie zaniedbałam bloga. Było to spowodowane nową szkołą (poszłam do gimnazjum), a poza tym byłam załamana, ponieważ Blogger mi się popsuł. Wyobraźcie sobie, że pisałam obiecaną 5. część Bieli. Pisałam, pisałam i napisałam. A kiedy napisałam i chciałam opublikować... Usunęło się wszystko ;_;. WSZYSTKO! A potem kompletnie padł mi internet. Nie wiem, kiedy go odzyskam. Dlatego napisałam to:
O Internecie mój
autorstwa moi :D
O Internecie mój,
Wróć do mnie, nie zostawiaj!
Co zrobię sama tu,
bez Ciebie? Wracaj!
No dobra, a tak na poważnie: bardzo Was przepraszam, Moi Kochani Czytelnicy! Postaram się od czasu do czasu coś dodać w miarę możliwości. I dziękuję Wam za te wszystkie wyświetlenia.
Nie wiem, czy uda mi się na nowo napisać Biel, ale postaram się stworzyć dla Was coś całkiem nowego. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :).
czwartek, 26 września 2013
sobota, 3 sierpnia 2013
Inforrrmacja #6 - Ups...
Tak jak w tytule. Niestety, jak widać, przerwa mi się przedłużyła. W końcu są wakacje, więc i komu by się chciało siedzieć przed komputerem? Mnie by się chciało xD. Jednakże wynikła pewna sytuacja i nie mogłam oporządzać bloga. Za to teraz obiecuje, że na blogu, w ramach przeprosin pojawi się:
jakiś fajny, mroczny obrazek (tak, specjalnie dla WAS narysuję! ^^),
piąta część "Bieli" + zapowiedź moich dwóch CAŁKIEM NOWYCH opowiadań,
fajna pioseneczka, którą właściwie dodam już dzisiaj :)
Kasia
PS Aktualizacja z 23.01.2014r.: tak, wiem, zawaliłam większość z powyższej listy ;(
jakiś fajny, mroczny obrazek (tak, specjalnie dla WAS narysuję! ^^),
piąta część "Bieli" + zapowiedź moich dwóch CAŁKIEM NOWYCH opowiadań,
fajna pioseneczka, którą właściwie dodam już dzisiaj :)
I jeszcze raz bardzo przepraszam, gdyż potem będzie jeszcze jedna długa przerwa, bo 5 sierpnia wyjeżdżam na kolonie (dlaczego w górach nie ma zasięgu?! D: ) i nie uda mi się nic dodać. Na razie musicie się zadowolić punktami z powyższej listy ;)
Kasia
PS Aktualizacja z 23.01.2014r.: tak, wiem, zawaliłam większość z powyższej listy ;(
czwartek, 11 lipca 2013
Inforrrmacja #5 - Wyjazd
Drodzy Czytelnicy!
Informuję, iż przez 3 kolejne dni od dzisiaj (tj. 11 lipca 2013) blog nie będzie pielęgnowany, ponieważ wyjeżdżam na małe wakacje ;). Nie, nie rońcie łez! Naprawdę nie trzeba, przecież za kilka dni wracam :D xP. Tak wię, życzę Wam ciekawego i pełnego wrażeń wakacyjnego weekendu! :)
Kasia
Informuję, iż przez 3 kolejne dni od dzisiaj (tj. 11 lipca 2013) blog nie będzie pielęgnowany, ponieważ wyjeżdżam na małe wakacje ;). Nie, nie rońcie łez! Naprawdę nie trzeba, przecież za kilka dni wracam :D xP. Tak wię, życzę Wam ciekawego i pełnego wrażeń wakacyjnego weekendu! :)
Kasia
Biel - część 4.
Patrzę na wibrujący na stole kuchennym telefon. Plotkary już się do mnie dobijają. Na szczęście znajduję sobie niezwykle twórcze zajęcie, by nie myśleć o znajomych, mianowicie - upuszczanie na blat widelca. Lubię dźwięk ocierającego się o grube szkło metalu. Podnoszę jakże niebezpieczny sztuciec i powtarzam czynność w nieskończoność. W końcu przestaję, bo martwi mnie bezczynnie sterczenie przy oknie mojego najlepszego przyjaciela. Radek stoi opierając się o blat kuchenny i zgarbiony wbija wzrok w leżące w cieniu ciało mojego taty już chyba z pół godziny. Niezły jest. Cały czas spokojnie oddycha. Nie drga mu nawet jeden mięsięń.
Radek odwraca się tyłem do okna i spuszcza głowę, nadal podtrzymując się blatu. Naprawdę, spodziewałam się innej reakcji z jego strony. Jestem trochę rozczarowana. Chłopak nagle podnosi głowę i, nie patrząc mi w oczy, mówi:
- Flawio...
- Nie nazywaj mnie tak! - warczę. Znaczy się, to miał być tylko warkot, ale chyba krzyknęłam. Nie chyba. Na pewno. Och... Jestem ciut rozdrażniona sytuacją.
W ogóle po co on tu przylazł? Kazałam mu? Kazałam mu czekać na mnie u siebie około osiemnastej. I co?
Radek bierze głęboki wdech i mam wrażenie, że zaraz zachłyśnie się powietrzem. Potem słabo maskuje westchnięcie.
- Basiu. - znów słyszę głębszy wdech i przełykaną głośno ślinę.
Rozluźniam się na krześle i nagle całe rozdrażnienie ze mnie ulatuje. Jak miło, że chociaż jedna jedyna osoba pamięta moje prośby. Odpowiadam mu łagodnie:
- Słucham cię.
Moja próba patrzenia mu w twarz zostaje udaremniona, gdyż on w ułamku sekundy znowu stoi przodem do okna i patrzy na prowizoryczny grób usypany pod młodą wierzbą. Taak, kulturalna rozmowa kolegów - gadaj do pleców. Może ci odpowiedzą.
On milczy. Przez to tykanie zegara wydaje się głośniejsze i ponownie wytrąca mnie z równowagi. Kolejne nieme sekundy. Chyba zaraz wybuchnę.
- Po coś tu przylazł? - pytam ostro. Radek nie raczy nawet dać znaku, że mnie w ogóle usłyszał i już kompletnie tracę nad sobą kontrolę. - Miałeś na mnie czekać u siebie w domu, do cholery!
Odwraca się i mówi łagodnie:
- Czekałem. - tylko tyle. Jego świdrujący wzrok wbija się w moje oczy tak, że niemal czuję ból. Mam wrażenie, że powieki mi puchną, a oczy się czerwienią. Jak on to robi? Nie zdążam znowu podnieść na Radka głosu, bo on odpowiada na moje niewykrzyczane jeszcze pytanie: - Czy spojrzałaś na zegarek? Czekałem z półtorej godziny. - Gestem dłoni pokazuje mi zegar naścienny, którego tak nie znoszę.
Zamykam na ułamek sekundy oczy i wzdycham.
- W takim razie powiedz mi, która jest godzina?
- Jest za dwadzieścia trzy dziewiąta.
Niedowierzając szybko kieruję wzrok na zegar. Faktycznie. A ja tak go skrzyczałam! Jestem okropna...
- Czekałem na ciebie tak długo, że trochę się zaniepokoiłem. Dzwoniłem, nie odbierałaś, więc przyszedłem. - Radek nie patrzy na mnie, tylko na zegar.
Szybko sięgam po komórkę. Siedem nieodebranych połączeń. Trzy od "koleżanek" i cztery od Radka. Jestem jędzą. Tak na niego "naszczekałam", a on się po prostu martwił. Mój jedyny prawdziwy przyjaciel, a ja... Patrzę na Radka. Podchodzę do niego i mocno przytulam. On jest chyba zaskoczony, bo niepewnie mnie obejmuje.
- Tak cię przepraszam! - szepczę do niego, ściskając jeszcze mocniej. Potem go puszczam. - Gdybym wiedziała, że ty... Po prostu przepraszam. Nie będę już biadoliła. Musisz mi pomóc.
Zaciągam go na tył podwórka i pozwalam oswoić się z niecodziennym widokiem zwłok. Obserwuję jego reakcję.
Wdech.
Wydech.
Mrugnięcie.
Potarcie dłonią karku.
Wdech.
Wydech.
Westchnięcie.
Spojrzenie na mnie.
Radek podchodzi do mnie. Jest ode mnie wyższy prawie o głowę i zawsze mnie to zaskakuje, bo jestem od niego starsza o dwa lata. Ja chodzę do trzeciej gimnazjum, on do drugiej. Tyle, że poszedł rok wcześniej do szkoły.
Radek wkłada ręce do kieszeni, wzdycha, po czym pyta zaskakująco twardo:
- Co tu się stało?
Teraz, kiedy słońce zaszło, jest dużo łatwiej kopać taki głęboki dół. Nie plącze się nad głową tyle robactwa. A przede wszystkim mam kogoś do pomocy.
Dzisiaj taki troszkę dłuższy post, bo zdecydowałam, że do końca lipca raczej nic nie dodam, bo nikt (tak myślę) nie będzie miał ochoty wchodzić na bloga. Teraz trzeba korzystać z ładnej pogody, póki jest! :)
Kasia
On milczy. Przez to tykanie zegara wydaje się głośniejsze i ponownie wytrąca mnie z równowagi. Kolejne nieme sekundy. Chyba zaraz wybuchnę.
- Po coś tu przylazł? - pytam ostro. Radek nie raczy nawet dać znaku, że mnie w ogóle usłyszał i już kompletnie tracę nad sobą kontrolę. - Miałeś na mnie czekać u siebie w domu, do cholery!
Odwraca się i mówi łagodnie:
- Czekałem. - tylko tyle. Jego świdrujący wzrok wbija się w moje oczy tak, że niemal czuję ból. Mam wrażenie, że powieki mi puchną, a oczy się czerwienią. Jak on to robi? Nie zdążam znowu podnieść na Radka głosu, bo on odpowiada na moje niewykrzyczane jeszcze pytanie: - Czy spojrzałaś na zegarek? Czekałem z półtorej godziny. - Gestem dłoni pokazuje mi zegar naścienny, którego tak nie znoszę.
Zamykam na ułamek sekundy oczy i wzdycham.
- W takim razie powiedz mi, która jest godzina?
- Jest za dwadzieścia trzy dziewiąta.
Niedowierzając szybko kieruję wzrok na zegar. Faktycznie. A ja tak go skrzyczałam! Jestem okropna...
- Czekałem na ciebie tak długo, że trochę się zaniepokoiłem. Dzwoniłem, nie odbierałaś, więc przyszedłem. - Radek nie patrzy na mnie, tylko na zegar.
Szybko sięgam po komórkę. Siedem nieodebranych połączeń. Trzy od "koleżanek" i cztery od Radka. Jestem jędzą. Tak na niego "naszczekałam", a on się po prostu martwił. Mój jedyny prawdziwy przyjaciel, a ja... Patrzę na Radka. Podchodzę do niego i mocno przytulam. On jest chyba zaskoczony, bo niepewnie mnie obejmuje.
- Tak cię przepraszam! - szepczę do niego, ściskając jeszcze mocniej. Potem go puszczam. - Gdybym wiedziała, że ty... Po prostu przepraszam. Nie będę już biadoliła. Musisz mi pomóc.
Zaciągam go na tył podwórka i pozwalam oswoić się z niecodziennym widokiem zwłok. Obserwuję jego reakcję.
Wdech.
Wydech.
Mrugnięcie.
Potarcie dłonią karku.
Wdech.
Wydech.
Westchnięcie.
Spojrzenie na mnie.
Radek podchodzi do mnie. Jest ode mnie wyższy prawie o głowę i zawsze mnie to zaskakuje, bo jestem od niego starsza o dwa lata. Ja chodzę do trzeciej gimnazjum, on do drugiej. Tyle, że poszedł rok wcześniej do szkoły.
Radek wkłada ręce do kieszeni, wzdycha, po czym pyta zaskakująco twardo:
- Co tu się stało?
Teraz, kiedy słońce zaszło, jest dużo łatwiej kopać taki głęboki dół. Nie plącze się nad głową tyle robactwa. A przede wszystkim mam kogoś do pomocy.
Dzisiaj taki troszkę dłuższy post, bo zdecydowałam, że do końca lipca raczej nic nie dodam, bo nikt (tak myślę) nie będzie miał ochoty wchodzić na bloga. Teraz trzeba korzystać z ładnej pogody, póki jest! :)
Kasia
poniedziałek, 8 lipca 2013
Inforrrmacja #4 - Przedstawiam Zacnego Szkieletorka!
Witajcie! Nową "maskotką" Kryminałków zostaje... Zacny Szkieletorek! Możecie go zobaczyć na moim blogu po prawej stronie, pod listą obserwatorów.
Zacny Szkieletorek
Podstawowe informacje:
Imię: Zacny Szkieletorek
Data "urodzenia": 8 lipca 2013, około godziny 11:38.
Dokładne miejsce urodzenia: program GIMP 2.8 w laptopie na biurku w moim pokoju
Zawód: Ulubieniec Kryminałków :)
Mam nadzieję, że Szkieletorek przypadnie Wam do gustu :)
Kasia
PS Jeszcze jedno: znowu zmieniłam wystrój bloga. Jak mówiłam, ja bardzo szybko się nudzę :). A chociaż ładny, czy poprzednie były lepsze?
Zacny Szkieletorek
Podstawowe informacje:
Imię: Zacny Szkieletorek
Data "urodzenia": 8 lipca 2013, około godziny 11:38.
Dokładne miejsce urodzenia: program GIMP 2.8 w laptopie na biurku w moim pokoju
Zawód: Ulubieniec Kryminałków :)
Mam nadzieję, że Szkieletorek przypadnie Wam do gustu :)
Kasia
PS Jeszcze jedno: znowu zmieniłam wystrój bloga. Jak mówiłam, ja bardzo szybko się nudzę :). A chociaż ładny, czy poprzednie były lepsze?
Subskrybuj:
Posty (Atom)